|
Od pewnego czasu, za pośrednictwem różnych mediów (głównie Dwutygodnika Miejskiego Kraków.pl), zwracam uwagę na problemy Dzielnicy I Stare Miasto, którą reprezentowałem w V kadencji. Tym razem chciałbym odnieść się do zagadnień dotyczących okolic, równie ważnych i malowniczych, choć położonych nieco dalej od Rynku.
Ostatnie cztery lata były dla miasta czasem rocznic i celebracji. Świętowaliśmy między innymi 750. lecie lokacji, 60. lecie Nowej Huty, okrągłe jubileusze zwycięstwa pod Grunwaldem i odsieczy wiedeńskiej. Szczególnie ważne są nieco skromniejsze rocznice: 100. lecie przyłączenia do Krakowa Krowodrzy oraz Grzegórzek. Jest to dobra cezura by zastanowić się nad walorami i dalszym losem tych dzielnic. Choć nie należą do ścisłego, turystycznego centrum, ich przyszłość będzie miała decydujący wpływ na urodę i stan naszego miasta. Ład przestrzenny, ochrona terenów zielonych oraz lokalnego handlu i usług, wreszcie dbałość o jakość życia w tych dzielnicach oraz zabezpieczenie ich przed nadmierną komercjalizacją i wymarciem są dla mnie priorytetami w dalszej działalności samorządowej. Pragnę więc zachęcić Szanownych Czytelników do dyskusji i wspólnego poszukiwania dróg rozwiązania wspomnianych wcześniej problemów.
Krowodrza – zapomniany ogród Krowodrza od zawsze była ogrodniczym zagłębiem Krakowa. Zmieniła swą funkcję poprzez rozwój miasta w czasie dwudziestolecia międzywojennego i po 1945 r. Okupant niemiecki, przygotowując Kraków do funkcji siedziby Generalnej Guberni, wybudował tam kompleks budynków dla urzędników III Rzeszy. Mimo rozbudowy i powolnego zanikania rolnictwa, (ostatnie gospodarstwo zniknęło bodaj w latach 90.), Krowodrza zachowała wiele ze swego dawnego uroku. Dziś jest spokojną, inteligencko – emerycką dzielnicą, z solidną międzywojenną architekturą, reliktami dawnych gospodarstw ogrodniczych, reprezentatywnym traktem – ulicą Królewską i sporą ilością terenów zielonych. To bezcenne walory, zwłaszcza w tak bliskiej odległości od ścisłego centrum miasta. Zagrożeniem jest gwałtowna zmiana charakteru tej części miasta– zanikanie lokalnych tradycji pod naporem inwestorów i komercji. W perspektywie kilkunastu lat może podzielić los Kazimierza, który zyskawszy wiele, dzięki turystycznej popularności traci to, co w przestrzeni miejskiej najważniejsze – autentyczne ludzkie więzi i historyczną tożsamość. Krowodrza to jeden z najlepszych adresów do zamieszkania w Krakowie, miejsce o wielkich perspektywach. Rada Dzielnicy V stara się o rozwój tego obszaru między innymi poprzez działania na rzecz utworzenia Rynku Krowoderskiego na rogu ul. Kazimierza Wielkiego i al. Kijowskiej. Sądzę, że trzeba wesprzeć te działania oraz dążyć do wprowadzenia kolejnych rozwiązań, które pozwoliłyby zachować walory tego miejsca: budowę funkcjonalnego systemu ścieżek rowerowych, wprowadzenie rygorystycznego planu zagospodarowania przestrzennego oraz wsparcia dla inicjatyw kulturalnych na terenie dzielnicy. To może się udać jedynie dzięki umiejętnej, ponadpolitycznej współpracy oraz aktywizacji mieszkańców i przede wszystkim ich udziałowi w sprawach dzielnicy. Liczę na uaktywnienie się organizacji pozarządowych i miłośników historii Krakowa.
Grzegórzki – na ludzką skalę Jubileusz 100. lecia przyłączenia Grzegórzek do Krakowa pokazał ogrom zmian jakim poddana została ta dzielnica. Dziś powstaje tam wiele inwestycji mieszkaniowych, prężnie działa wiele firm. Choć na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że modernizacja służy Grzegórzkom (zwłaszcza zakończone już i planowane inwestycje w okolicach Ronda Mogilskiego), to zachowanie uroku tego miejsca wymaga intensywnych starań przede wszystkim w ekonomii. To jedna z ostatnich enklaw gdzie zachowały się zakłady rzemieślnicze i drobny handel. Ogromną atrakcją jest też coniedzielny pchli targ „pod halą”. Rolą samorządu powinno być wspieranie lokalnych przedsiębiorców oraz umiejętne „opakowanie” przeszłości dzielnicy tak, by mogła stać się kolejnym celem odwiedzin turystów szukających atrakcji bardziej wysublimowanych niż piwne ogródki i zakupy w galeriach. Historia przemysłu zdobywa coraz większą popularność. Widać to po liczbie turystów odwiedzających szlaki historii przemysłu na Śląsku, w Warszawie i Łodzi. Krakowski Szlak Przemysłu również znajduje coraz więcej amatorów. Promocja historii Grzegórzek nie musi generować dużych kosztów. Wierzę, że w tym wypadku uda się zrobić wiele dzięki współpracy z mieszkańcami i entuzjastami historii. Jeśli Kraków ma w perspektywie najbliższych lat stać się ważną metropolią, jego centrum musi się rozszerzyć jednocześnie zachowując swe najważniejsze zalety. Wierzę, że w najbliższych latach uda nam się wspólnie ocalić to, co w naszym mieście najpiękniejsze. Stanisław Rachwał Wiceprzewodniczący RMK
|